Liczba eutanazji w Holandii wzrasta w zastraszającym tempie! Dla wielu zastrzyk to dziś jedyna akceptowalna forma śmierci.

Niektórzy Holendrzy nie wyobrażają już sobie innej śmierci niż przez eutanazję.  Fot.:Christopher Walker/2.0 Generic/Wikimedia Commons Niektórzy Holendrzy nie wyobrażają już sobie innej śmierci niż przez eutanazję. Fot.:Christopher Walker/2.0 Generic/Wikimedia Commons Lekarze w Holandii szczycą się tym, że eutanazja staje się coraz powszechniejsza i chętniej wybierana. Mówią nawet o złamaniu tabu, które sprawiało, że eutanazja była czymś kontrowersyjnym i nadzwyczajnym. O skali zjawiska może świadczyć fakt, że brakuje osób, które mogą podać pacjentowi zabójczy lek.

Zdaniem lekarzy powodem tego (wątpliwego) sukcesu jest fakt, iż starsze pokolenie wymiera, a na jego miejsce wchodzi pokolenie powojenne, które ma jasne wyobrażenie o tym, jak kształtować swoje życie i śmierć. Są to ludzie, którzy sami chcą decydować o swoim życiu i jego długości, według holenderskich lekarzy jest to świadectwo, iż człowiek wspiął się na wyższy stopień humanizmu.

W tym roku liczba osób poddanych eutanazji ma przekroczyć przerażającą liczbę 7 000! Średnio jest to około 19 osób dziennie. W przeciągu pięciu ostatnich lat, liczba eutanazji wzrosła o 67%. Zdaniem dyrektora jednej ze specjalistycznych klinik w kraju, ta liczba świadczy o zerwaniu zasłony tabu. W roku 2002 dzięki zalegalizowaniu eutanazji, uśmierconych zostało 4 188 osób. Podobno w roku 2017 samych zgłoszeń do Levenseindekliniek, kliniki, która specjalizuje się w przeprowadzaniu eutanazji było 18 000! Klinika jest organizacją charytatywną, a jej koszty pokrywa standardowa holenderska polisa ubezpieczenia zdrowotnego.

W klinice pracuje 57 lekarzy, jednak jej dyrektor, Steven Pleiter ubolewa nad tym, że nie wszystkim są w stanie pomóc. Powodem jest za mała ilość rąk do pracy. Jak tłumaczy Pleiter nie wszystkich można uśpić w klinice. „Lekarze” muszą być mobilni, muszą jeździć do domów i tam podawać pacjentom śmiertelne zastrzyki.

Życie św. Brata Alberta. Biografia ilustrowana

Życie św. Brata Alberta. Biografia ilustrowana

Jolanta Sosnowska, Zygmunt Wierciak

Biograficzna, ilustrowana opowieść o polskim świętym - Bracie Albercie Chmielowskim.
Bohater, artysta, święty. Powstaniec styczniowy, utalentowany malarz, opiekun nędzarzy. Tak można najkrócej opisać niezwykłą i do dziś fascynującą postać Adama Chmielowskiego, którego imię zakonne Brat Albert stało się w Polsce powszechnie znane już pod koniec XIX wieku.

 

W Holandii eutanazji poddawane są osoby chore terminalnie, kalekie oraz z zaburzeniami psychicznymi. Według zapisu prawnego, wola eutanazji to dobrowolny i przemyślany wniosek złożony w wyniku nieznośnego cierpienia z powodu choroby, która nie daje szans na poprawę lub alternatywny środek zaradczy.

Pacjenci zgłaszający się do Levenseindekliniek, to niejednokrotnie ci, którzy z różnych powodów otrzymali odmowę od lekarza rodzinnego. Steven Pleiter przewiduje, że w przyszłym roku musi podwoić liczbę lekarzy-zabójców. W tym celu reklamuje oferty pracy w magazynach medycznych, radiu, a także podczas programów telewizyjnych. „Do dzisiaj rzadko musieliśmy szukać lekarzy. Teraz to się zmienia. Potrzebujemy ogromnej liczby lekarzy, ponieważ liczby zmieniają się tak szybko... Szukamy lekarzy do pracy od 8 do 16 godzin tygodniowo. Pełnoetatowa praca związana ze śmiercią ludzi to chyba trochę za dużo”.

Śmierć nie przychodzi od razu. Najpierw odbywa się 15 spotkań z chorym, po tym czasie następuje zatwierdzenie decyzji. Później zgodnie z wymogami prawa, sporządza się opinię na temat historii choroby pacjenta. Od tego momentu upływa kilka dni lub kilka miesięcy, po których lekarz wprowadza pacjenta w stan śpiączki, po czym za pomocą odpowiedniej substancji unieruchamia jego płuca.

Niektórzy lekarze, są przeciwni przeprowadzaniu eutanazji. Jednym z nich jest prof. Theo Boer, który poparł ustawę z 2002 roku jednak dziś uważa, że sprawy poszły zbyt daleko, a śmierć poprzez eutanazję stała się zbyt normalna. „Począwszy od 2007 roku, liczba nagle wzrosła. Wyglądało to tak, jakby Holendrzy zdołali przywyknąć do idei zorganizowanej śmierci. Znam wielu ludzi, którzy dziś mówią, że istnieje tylko jeden sposób, w jaki chcą umrzeć, a to poprzez zastrzyk. To staje się zbyt normalne”.

 

Źródło: theguardian, kf

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.