Austrią wstrząsnął skandal neonazistowski – prawdziwy, a nie wykreowany. Zamieszany jest czołowy polityk kraju.

Udo Landbauer, polityk austriackiej Partii Wolnościowej oraz do 24 stycznia wiceprzewodniczący burschenschaftu Udo Landbauer, polityk austriackiej Partii Wolnościowej oraz do 24 stycznia wiceprzewodniczący burschenschaftu "Germania". Fot.: FPOE Niederoesterreich

W Polsce lewicowcy i liberałowie puszą się w obliczu rzekomego skandalu i kilku idiotów chowających się w lesie. Nie mówią już o tym, że według statystyk niemieckiej policji na terenie RFN w Niemczech w 2016 r. doszło do 466 oficjalnych demonstracji neonazistowskich.

Nie mówią również o prawdziwym skandalu, który obecnie trwa w Austrii, gdzie odkryto powiązania jednego z czołowych polityków z austriacko-niemieckimi neonazistami.

 

Udo Landbauer, członek współrządzącej Partii Wolnościowej (FPÖ – Freiheitliche Partei Österreichs) oraz główny kandydat tej partii w zbliżających się wyborach regionalnych w Dolnej Austrii, jest powodem tego skandalu. Do wczorajszego dnia był członkiem burschenschaftu „Germania”. Już sam ten fakt powinien budzić zastrzeżenia z polskiego punktu widzenia, gdyż burschenschafty, czyli braterstwa, to nacjonalistyczne korporacje propagujące idee wielkich Niemiec (Großdeutschland) na terenie części Czech, Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Włoch, Słowenii, Francji, Rumunii i Węgier. Nie akceptują one polsko-niemieckiej granicy na Odrze i Nysie, a bardzo często są organizacjami jawnie neonazistowskimi.

Właśnie te powiązania „Germanii” z nazizmem wyszły teraz na jaw. Okazuje się, że od 1997 r. członkowie „Germanii” korzystali ze śpiewnika, w którym gloryfikowano Wehrmacht, a więc armię Adolfa Hitlera. Co więcej, można było przeczytać w nim również pieśni ze zwrotkami o następującej treści: „Między nich wszedł Żyd Ben Gurion: Dajcie gazu, starzy Germanie, uderzymy w siódmy milion.” (oryginał: Da trat in ihre Mitte der Jude Ben Gurion: Gebt Gas, ihr alten Germanen, wir schaffen die siebte Million.).

Jest to oczywista i wyjątkowo niesmaczna aluzja do komór gazowych i sześciu milionów Żydów (połowa z nich było obywatelami Polski) zamordowanych przez Niemców podczas II wojny światowej.

Kolejna zwrotka nie jest lepsza: „Między nich wszedł skośnooki Chińczyk: My też jesteśmy Indogermanami i chcemy wstąpić do Waffen-SS.” (oryginał: Da schritt in ihre Mitte ein schlitzäugiger Chines: Auch wir sind Indogermanen und wollen zur Waffen-SS.).

W innych pieśniach z kolei chwali się rzekome bohaterstwo żołnierzy Wehrmachtu, którzy na Krecie dokonywali rzezi na ludności cywilnej.

Co gorsza, „Germania” nie tylko korzystała z tego śpiewnika, lecz również go wydała, a jej członkowie są autorami najbardziej skandalicznych zwrotek, natomiast wspomniany już Udo Landbauer do wczoraj był wiceprzewodniczącym tego burschenschaftu. Co prawda w momencie wydania śpiewnika Landbauer miał dopiero 11 lat, ale od 1997 r. w tej książce nie dokonano żadnych zmian i cały czas korzystano z tego samego wydania.

Polskość jest przywilejem. Antologia publicystyki patriotycznej

Polskość jest przywilejem. Antologia publicystyki patriotycznej

Adam Bujak, Andrzej Nowak, Krzysztof Szczerski, ks. Dariusz Oko, ks. Waldemar Chrostowski

Adam Bujak, ks. Waldemar Chrostowski, Antoni Macierewicz, Andrzej Nowak, ks. Dariusz Oko, Krzysztof Ożóg, Leszek Sosnowski, Krzysztof Szczerski, Janusz Szewczak w jednej książce!
A to jeszcze nie wszyscy autorzy wydawanego przez Białego Kruka miesięcznika kulturalnego "Wpis", którzy swym wybitnym piórem wzbogacają tę niezwykle patriotyczną publikację.

 

Sam Landbauer twierdzi, że z mediów „po raz pierwszy” dowiedział się o wspomnianych pieśniach i przekonuje, że jest „przerażony i zszokowany”. Dodał także: „Nigdy nie śpiewałem tych pieśni i nie widziałem nawet, że taki śpiewnik istnieje.” Tymczasem dziennikarze zajmujący się burschenschaftami w Austrii twierdzą, że regularnie korzystano z tej książeczki, a wspólne śpiewanie jest jednym z ulubionych sposobów wspólnego spędzania czasu w burschenschaftach.

Kuriozalna, a nawet bezczelna, jest próba wytłumaczenia się samej „Germanii”. Jej członek i rzecznik Philip Wenninger stwierdził, że już dawno chcieli zmienić śpiewnik, ale brakowało na to pieniędzy, gdyż... jest on oprawiony w skórę. Ponadto zdaje się to kłócić z twierdzeniem Landbauera, który rzekomo o książęce nic nie wiedział. Skoro „Germania” już dawno chciała zmienić ten śpiewnik, a on był jej wiceprzewodniczącym, to jak mógł nie wiedzieć?

Te pytania postawili również austriaccy dziennikarze. Landbauer dodał wówczas, że w tych egzemplarzach śpiewnika, które on widział, fragmenty nazistowskie było albo zamazane albo odpowiednie strony zostały w ogóle wyrwane… To wiedział w końcu o istnieniu tego śpiewnika czy nie?

Tak czy inaczej, Landbauer zawiesił swoje członkostwo (ale nie wystąpił) w „Germanii” i sam domaga się teraz wyjaśnienia sprawy. Na ile to jest wiarygodnie niech każdy oceni samemu.

Tymczasem politycy opozycyjni domagają się wyrzucenia Landbauera z FPÖ i usunięcia go z życia publicznego. Kanclerz Sebastian Kurz cytowane piosenki określił jako „rasistowskie, antysemickie i absolutnie ohydne.” Prokuratura już rozpoczęła śledztwo w sprawie.

 

Źródło: Falter, Twitter, ORF, AS

Komentarze (1)

  • Podpis:
    E-mail:
  • francopilot

    kto by pomyślał ;tacy porządni ' rozspiewani' Austriacy?i wcale nie ukrywali się w przebraniu w lesie!

  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.