Premier Libanu ustępuje ze stanowiska. Powodem obawa przed spiskiem i utratą życia.

Premier Libanu Saad Hariri.    Fot.:kremlin.ru/4.0 International/Wikimedia commons Premier Libanu Saad Hariri. Fot.:kremlin.ru/4.0 International/Wikimedia commons Z zaskoczeniem przyjęto deklarację premiera Libanu, Saada Haririego, dotyczącą ustąpienia z pełnionej funkcji. Urząd piastował od grudnia 2016 roku. Prezydent Libanu, Michel Aoun, potwierdził, iż został poinformowany o rezygnacji. Hariri zwalnia zajmowane stanowisko po raz drugi, po niespełna roku sprawowania władzy. Pierwszy raz objął on fotel prezesa rady ministrów w czerwcu 2009 roku. Koalicja rządowa rozpadła się jednak po upływie dwóch lat, w wyniku opuszczenia jego gabinetu przez 11 członków należących do Hezbollahu.

Głównym powodem radykalnego posunięcia jest obawa polityka przed utratą życia. W przemówieniu, transmitowanym 4 listopada z Rijadu, stolicy Arabii Saudyjskiej, Hariri oświadczył, iż „obawia się spisku, mającego na celu pozbawienie go życia”. Oskarżył Iran [Islamską Republikę Iranu], o destabilizowanie Bliskiego Wschodu, oraz „prokurowanie chaosu i zniszczeń”. “Iran kontroluje region, w tym procesy decyzyjne w Syrii i Iraku. Chciałbym przekazać władzom Iranu i ich poplecznikom, że polityka mieszania się w sprawy wewnętrzne państw arabskich poniesie klęskę”, oznajmił. Potępił także Hezbollah, libańską partię polityczną islamskich szyitów wspieraną przez Iran, posiadającą własne oddziały zbrojne. Organizacja ta jest uznawana za ugrupowanie terrorystyczne m. in. przez USA, Kanadę czy Wielką Brytanię. Premier z ubolewaniem podsumował wieloletnią działalność Hezbollahu, przez którą „Liban i jego obywatele znaleźli się w środku burzy, cierpiąc z powodu sankcji ekonomicznych i głosów potępienia spływających na kraj ze strony społeczności międzynarodowej”. Panującą obecnie w Libanie atmosferę przyrównał do tej sprzed 12 lat. To właśnie wtedy, w 2005 roku, zginął jego ojciec, Rafika Hariri. Został zamordowany w zamachu bombowym.  

Iran odrzucił wszelkie zarzuty zawarte w wystąpieniu, a o sprokurowanie obecnej sytuacji oskarża Arabię Saudyjską i Stany Zjednoczone. Minister Spraw Zagranicznych republiki, Hossein Sheikholeslam, w rozmowie z irańskimi mediami bez ogródek rzuca oskarżenia pod adresem Suadyjczyków i USA: „Rezygnacja Haririego to skoordynowana akcja prezydenta Trumpa oraz Mohammada bin Salmana. Jej celem jest wytworzenie napięcia w Libanie i całym regionie”.

Cyberwojna. Wojna bez amunicji?

Cyberwojna. Wojna bez amunicji?

Piotr Łuczuk

To pierwsza na naszym rynku taka książka rodzimego autora.
Opisane wydarzenia, analizy i prognozy nie są bynajmniej dziełem fikcji literackiej. Nie są wyssaną z palca czarną wizją przyszłości. Są niestety jak najbardziej realne.

 

Dzień po deklaracji Haririego nadeszła odpowiedź ze strony Hezbollahu. Sekretarz generalny partii, Hassan Nasrallah, w telewizji należącej do ugrupowania oświadczył: „Ustąpienie premiera to decyzja Arabii Saudyjskiej”. Stwierdził ponadto, że jego przemówienie zostało przygotowane. „Nie będziemy komentować czy dyskutować nad zawartością wystąpienia Haririego, pomimo że było ono okrutne i zawierało liczne oskarżenia. Nasza powściągliwość jest wynikiem przekonania, że tekst premiera został przygotowany przez Saudyjczyków”.

Wydaje się niemal pewne, że los Haririego to skutek walki o wpływy toczonej między sunnicką Arabią Saudyjską a szyickim Iranem. Takiego zdania jest Randa Slim, dyrektor programu na rzecz rozwiązywania konfliktów, prowadzonego przez Instytut Bliskiego Wschodu, think-thanku z siedzibą w Waszyngtonie. „Myślę, że głównym powodem rezygnacji jest Arabia Saudyjska. Oznacza to, iż Saudyjczycy zdecydowali się na konfrontację z Iranem oraz wpływami, jakie republika zyskała w Libanie”. Slim wystosowanie deklaracji przez premiera z Rijadu uważa za wskazówkę, która przemawia za stawianą przez nią tezą.

Decyzja byłego już szefa rządu wywołała także pierwsze reakcje wśród krajów Bliskiego Wschodu. Rząd Bahrajnu wystosował ostrzeżenie dla swoich obywateli, aby natychmiast opuścili terytorium Libanu. Część obserwatorów z niepokojem przygląda się sytuacji, która może stać się przyczyną nowego politycznego kryzysu w tym państwie. Warto nadmienić, że Liban jeszcze do niedawna zmagał się z wewnętrznym konfliktem (2011-2014), będącym pokłosiem arabskiej wiosny i wojny w Syrii. Niewykluczone, że państwo to ponownie znajdzie się w stanie wojny domowej, którą wykorzystać zechcą rywalizujące ze sobą bliskowschodnie siły: Iran i Arabia Saudyjska.

 

Źródło: CNN, kś

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.