Leszek Sosnowski: tylko kupno wszystkich transmisji Ekstraklasy przez TVP będzie dobrym interesem!

Leszek Sosnowski: tylko kupno wszystkich transmisji Ekstraklasy przez TVP będzie dobrym interesem!

Robert Lewandowski i Kamil Grosicki podczas tegorocznego mundialu transmitowanego przez TVP. Fot.: soccer.ru/CC-BY-SA-3.0 Robert Lewandowski i Kamil Grosicki podczas tegorocznego mundialu transmitowanego przez TVP. Fot.: soccer.ru/CC-BY-SA-3.0

Od roku 2009 telewizja publiczna jest ustawicznie degradowana. Pod koniec tegoż roku została ona polityczną decyzją rządu PO-PSL pozbawiona platformy satelitarnej - mimo, iż 15 września 2009 nowa, satelitarna platforma telewizji cyfrowej już ruszyła! Rozprowadzono wówczas ok. 60 tys. pierwszych dekoderów, zaczęły się pierwsze emisje, ale nagle – stop. Okazało się, że wielkie larum podniosły telewizje prywatne, komercyjne (TVN, Polsat), bo TVP stawała się dla nich poważną konkurencją. Sytuację wykorzystała natychmiast rządząca koalicja wycofując dekodery i rezygnując z publicznej platformy satelitarnej. Nie za darmo wszakże. Ceną był ścisły sojusz komercyjnych mediów z PO i PSL, co prawda niepisany, jednak nierozerwalny, gwarantujący temu układowi politycznemu totalne wsparcie medialne. Powstały między mediami i politykami PO oraz PSL olbrzymie zależności; medialni i polityczni partnerzy spletli się chyba po wieki wieków, dbając starannie o to, by TVP nie stała się telewizją wielką, naprawdę narodową.

W Europie nie ma poważniejszej telewizji państwowej, która nie miałaby własnej platformy satelitarnej, co nie tylko gwarantuje większe wpływy z reklamy i abonamentu, ale także daje bezpieczeństwo, bo publiczny nadawca nie jest zdany na łaskę komercyjnych posiadaczy narzędzi dostarczających programy telewizyjne do domów. Na dodatek, co dziś tak ważne, własna platforma pozwala konfigurować przeróżne stacje w sposób bardziej przyjazny dla własnego narodu i jego kultury. Obecnie natomiast TVP emituje swoje programy w bezpośrednim sąsiedztwie nadawców deprawujących Polaków i opluwających systematycznie obóz patriotyczny, a za to wielbiących obóz zdrady.  

Co pewien czas pojawia się okazja do szybkiej zmiany lub przynajmniej poprawy tej degradującej sytuacji. Tak jest i teraz. Trwają właśnie negocjacje na temat praw do transmisji piłkarskiej Lotto Ekstraklasy w sezonach 2019/2020 i 2020/2021. W szranki stanęła także (wreszcie!) TVP. Dlaczego jednak nie idzie na całość? Wg informacji dyr. sportowego telewizji publicznej chce ona transmitować jedno spotkanie z każdej kolejki w sobotę lub niedzielę. Natomiast Ekstraklasa SA twierdzi, że „wciąż prowadzi rozmowy ze wszystkimi podmiotami zainteresowanymi zakupem praw mediowych na dwa kolejne sezony rozgrywek”. Spółka ta rzecz jasna wyczekuje, bo chce uzyskać jak najlepszą cenę. Moim zdaniem tę cenę, za całość transmisji, TVP (czytaj: państwo) powinna zapłacić. Bo warto. To się opłaci.

Dyr. sportowy TVP Marek Szkolnikowski twierdzi (na portalu wirtualnemedia.pl), że „Telewizja Polska aportem może wnieść do takiej transakcji kanał otwarty, a co za tym idzie - ekspozycję sponsorów, promocję całej ligi i przebicie szklanego sufitu 220 tysięcy widzów. Ekstraklasa nie rozwija się medialnie, bo jest w telewizji kodowanej i jej sufit to nieco ponad dwieście tysięcy oglądających na hitowych meczach. Ekstraklasa i kluby muszą zrozumieć, że ogromną wartością byłby jeden mecz w telewizji otwartej. To budowanie długofalowe.”

Jednakże TVP ma dużo więcej do zaoferowania! I być może Ekstraklasa SA na taką ofertę właśnie czeka. Po pierwsze, na hitowych meczach polskiej ligi, zwłaszcza tzw. odwiecznych rywali, jak np. Wisła – Legia, telewizja publiczna osiągnie bez problemu milionową widownię. I to już się wszystkim bardzo opłaci. Mało tego, publiczna może oferować więcej niż jeden kanał otwarty. Cóż stoi na przeszkodzie by jeszcze np. dwa, trzy mecze transmitować w kanałach otwartych? TVP jest w stanie bezkolizyjnie, w systemie otwartym i zamkniętym, transmitować wszystkie 8 meczów każdej kolejki i to bez lokowania niektórych relacji w poniedziałki, co jest fatalnym rozwiązaniem.

Wg niepotwierdzonych informacji za cały sezon trzeba Ekstraklasie zapłacić 250 mln, z czego 70 mln zapłaciłaby telewizja publiczna – praktycznie za jeden mecz! Przepraszam bardzo, ale to beznadziejny interes, to de facto żaden interes. Nawet jeśli przy okazji tej transmisji uzbiera się trochę dodatkowych reklam. Moim zdaniem warto zapłacić więcej niż inni i wziąć całość, bo wtedy przejmie się też całość rynku reklamowego zgromadzonego wokół piłki i oczywiście zwiększy się całą widownię TVP. To wielka szansa na szerszy kontakt z telewizją publiczną setek tysięcy osób, które dotychczas omijały telewizję publiczną. Trzeba twardo negocjować ze starymi cwaniakami z Ekstraklasy SA oraz z NC+, która to firma ma przejąć całość meczów ligi. Być może w tych negocjacjach będzie potrzebna jakaś pomoc. Trzeba walczyć twardo mając tak potężne argumenty, jak kanały otwarte i milionową widownię. Ciekaw jestem, co kluby powiedzą, jak się dowiedzą, że ominęła ich ta milionowa widownia i większa kasa? A co powiedzą klubowi sponsorzy?! Pierwszą rzeczą będzie wyrzucenia na bruk obecnego zarządu Ekstraklasy SA.

Historia Sportu w Polsce - tom 1

Historia Sportu w Polsce - tom 1

Krzysztof Szujecki

Dzieje polskiego sportu to ważna część historii naszej Ojczyzny. Ta książka jest jedyną tak bogatą publikacją o tej tematyce na polskim rynku. Tysiące informacji zostało zebranych w jednym miejscu i ukazane w bardzo przejrzysty sposób. Treść pierwszego tomu sięga w głąb w XIX w., kiedy zaczęło funkcjonować nowoczesne pojęcie sportu.
"Historia sportu w Polsce” zawiera wiele zaskakujących wiadomości.

 

Dla TVP taka transakcja byłaby dowodem, że degradacja telewizji publicznej się skończyła. Zwłaszcza w połączeniu z zakupem Canal+. To nie jest sen o potędze, tylko kolejna szansa, której tym razem zmarnować nie wolno.

Firma-matka Canal+ znajduje się od dłuższego już czasu w bardzo poważnych tarapatach finansowych. W 2016 roku przyznała się do 400 mln euro straty – jak pisał „Le Figaro”. Rok wcześniej ta strata wyniosła 264 mln euro. Ewidentnie polska część Canal+ będzie niebawem (już jest?) do kupienia, co widać po przeróżnych drastycznych oszczędnościach, likwidacji programów, transmisji sportowych (zrezygnowali np. z rozgrywek Ligi Mistrzów), nieustannych powtórkach. Czy kupi ją polskie państwo, czy znów zrobi to któraś tak zwana komercyjna i wroga nam firma – oto jest pytanie! Proces sprzedaży Canal+ można by przyspieszyć i stymulować. 

Canal+ (kanał dostępny jest na cyfrowej platformie satelitarnej nc+ oraz w sieciach kablowych) nie od dziś opiera swą pozycję na wyłącznym transmitowaniu polskiej ekstraklasy piłkarskiej, to jest jego lokomotywa.

Przejęcie w całości transmisji meczów polskiej ligi spowoduje albo upadek, albo obniży znacznie cenę sprzedaży Canal+. Bez Ekstraklasy, i w ogóle z coraz mniejszym sportem, kanał ten będzie lawinowo tracił odbiorców. Powinna ich przejąć TVP. 

Ale potrzebna jest platforma satelitarna; to jednak można załatwić w tych czasach od ręki. To naprawdę nie jest żaden sen o potędze, ale dążenie do takiego realnego wzmocnienia rynku mediowego, aby stał się nie bezkrytyczny wobec nas, nie, ale przychylny Polsce i Polakom. Póki państwo ma na to środki, póki ich nie roztrwoni np. na zardzewiałe fregaty… 

 

Leszek Sosnowski

Autor jest polonistą, germanistą, dziennikarzem, artystą fotografikiem a także – byłym zawodnikiem i trenerem piłki nożnej. Ukończył szkołę trenerska w Austrii. W latach 1980 wydawał i rozprowadzał książki, płyty i filmy w podziemiu. Autor scenariuszy filmów dokumentalnych, organizator kilkudziesięciu wystaw plenerowych poświęconych św. Janowi Pawłowi II, Krakowowi i Polsce. Autor kilkunastu książek z zakresu kultury, religii i polityki. Laureat m.in. „Książki Roku” za „Krainę Benedykta XVI”. Działacz katolicki i patriotyczny, a także sportowy (dwukrotnie był prezesem klubu piłkarskiego). Znawca rynku mediów, spraw krajów niemieckojęzycznych oraz życia i dzieła św. Jana Pawła II, redaktor blisko 100 książek Jemu poświęconych. Autor ponad tysiąca artykułów i esejów. Założyciel (przed 25 laty) i prezes Białego Kruka. Pomysłodawca i publicysta miesięcznika „Wpis”. 

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.