Leszek Sosnowski: Obóz władzy płaci słabnącemu przeciwnikowi ciężki okup. Ale za co?!
Złoty tydzień

Leszek Sosnowski: Obóz władzy płaci słabnącemu przeciwnikowi ciężki okup. Ale za co?!

Najważniejsi przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości w Sejmie. Fot.: Piotr Drabik/Wiki Commons/CC-BY-2.0 Najważniejsi przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości w Sejmie. Fot.: Piotr Drabik/Wiki Commons/CC-BY-2.0 Trudno nie zgodzić się z red. Marzeną Nykiel, gdy pisze na łamach wPolityce.pl, że „Prawo i Sprawiedliwość obrało nowy kurs. Jarosław Kaczyński zdecydował o nowym otwarciu i wyznaczył nowe kierunki.” Tylko najwierniejsi pretorianie medialni twierdzą, że wszystko idzie po staremu. Chcą w to sami wierzyć, ponieważ szło dobrze.

Jak będzie teraz? Bo będzie inaczej nie tylko z powodu zmiany paru ministrów; widać, że faktycznie ma obowiązywać wszystkich jakiś nowy, ponoć łagodniejszy kurs. Ale łagodniejszy wobec kogo? Przestępców z poprzedniego obozu władzy? Brukseli? Banksterów? Pytań wiele, a ewentualne odpowiedzi kierowane są na fałszywe tory i dlatego ma rację pani Marzena Nykiel, gdy twierdzi, że  „zdezorientowany elektorat uspokaja się jednym prostym apelem: ufajcie.” Pojawiają się różne teorie, które red. Nykiel trafnie określa jako „bałamutne, buntujące elektorat przeciwko prezydentowi Andrzejowi Dudzie, który rzekomo ‘wymusił’ natychmiastową dymisję szefa MON są bardzo szkodliwe i niebezpieczne.”

Faktem jest, że w Polsce toczy się od dłuższego czasu wewnętrzna walka, niektórzy mówią nawet wojna, która ujawniła się po śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II Wielkiego, wobec którego trochę jednak się mitygowano – póki żył – niezależnie od orientacji politycznej. Wiadomo było, że gdyby On kogoś z polityków napiętnował, to taki delikwent nie miałby szans w życiu publicznym. Prawie nigdy nie musiał tego robić, bo Jego autorytet i charyzmat zapobiegał ekscesom, które dziś stały się „normalką”. Wewnętrzne boje jeszcze bardziej zintensyfikowała katastrofa smoleńska, przekształcając je w rodzaj wojny nazwanej polsko-polską, z którym to określeniem akurat zupełnie się nie zgadzam, bowiem jest to wojna polsko-targowicka. W sumie jednak, można powiedzieć, nic nowego. Takie wewnętrzne wojny polityczne nie są żadnym ewenementem ani w Polsce, ani w jakimkolwiek innym kraju. Źle się dzieje dopiero wtedy, gdy zwycięzcą zostaje strona antynarodowa, antyspołeczna, nieuczciwa, zdradziecka.

Kiedy mówię, że toczy się wojna, cały czas mam na myśli walkę polityczną. Kuriozalne jest natomiast to, że wiele osób biorąc udział w tej wojnie po stronie polskiej, i to na pierwszej linii frontu, udaje, że nic się nie dzieje, że żadnej wojny nie ma. Tymczasem ona się toczy i na dodatek obok charakteru politycznego nabrała bardzo silnego zabarwienia światopoglądowego. Kiedy dobrze przyjrzeć się motywom po jednej, polskiej, i po drugiej, targowickiej, stronie, zawsze dojrzymy silne motywacje światopoglądowe. To wojna koncepcji narodowej i chrześcijańskiej (strona polska) z kosmopolityczną i ateistyczną (strona targowicka). To wojna patriotyzmu i suwerenności ze zdradą i podległością. Tradycji z multi-kulti. Moralności z genderyzacją. Kultury z antykulturą. Prawdy z postprawdą. To właśnie zagadnienia światopoglądowe tak wyostrzają tę walkę; toczy się ona o cele najwyższe. De facto jest to walka o przyszłość nie tylko Polski, ale człowieka w ogóle. Stąd strona polska nie powinna pozwalać sobie na żadne ustępstwa wobec strony targowickiej – zwłaszcza na ustępstwa niewymuszone! 

Repolonizacja Polski

Repolonizacja Polski

Adam Bujak, Andrzej Nowak, ks. Dariusz Oko, Jerzy Kruszelnicki, Krzysztof Masłoń

Czy można repolonizować Polskę? Cały kraj? Otóż można i trzeba, gdyż niemal cały majątek narodowy został wysprzedany (za grosze!), bo rządzący jeszcze niedawno politycy systematycznie i całkowicie podporządkowywali nasze życie gospodarcze, kulturalne czy medialne wymogom zagranicznych hegemonów.

 

Jak silne i jak decydujące są motywy wynikające z poglądów i zasad mogliśmy się przekonać w dniach 10 i 11 stycznia br., gdy głosowany były projekty na temat prawa aborcyjnego. To nie rekonstrukcja rządu, ale twarda obrona wartości życia wg zasad katolickich rozłamała jakoby totalną opozycję! To odwołanie się do najgłębszych pokładów sumienia, a nie przestawianie wysokich stołków, spowodowało osłabienie „totalnych”. A więc tędy droga! Tymczasem, przepraszam, ale u nikogo z osób, które zostały nowymi ministrami nie spotkałem się nigdy z postawą osoby walczącej o Kościół i Boga; wyglądają tak, jakby te sprawy nie miały znaczenia w ich pracy, jakby były im obojętne. Obym się mylił.

Kto jak kto, ale Antoni Macierewicz, którego wypchnięto z gry jak zwykły pionek z szachownicy, nawet nie tłumacząc dlaczego, zawsze i zdecydowanie stał za klarownymi wartościami chrześcijańskimi, czemu dawał wyraz od pierwszych swoich tekstów publicystycznych w połowie lat 1970., poprzez życie rodzinne, aż po działania stricte polityczne. Nie widział odrodzenia Ojczyzny, uwolnienia się z cęgów komunizmu bez silnego oparcia się o naukę Kościoła, a w szczególności św. Jana Pawła II. Dla mnie znamienne jest w tej sytuacji również to, że prof. Krzysztof Szczerski, który tak samo realizuje wizje i plany polityczne wyraźnie ugruntowane w systemie wartości chrześcijańskich, że on też nie znalazł się w zrekonstruowanej ekipie rządowej, choć wszystko go do tego predestynowało…

Na gruncie światopoglądowym nie ma praktycznie dzisiaj żadnej możliwości zawierania kompromisów i dlatego w tej walce na pewno nie będzie nigdy remisu. Tylko zwycięstwo będzie się liczyło, tylko zwycięstwo jest do przyjęcia dla obozu prawdy. To obóz postprawdy musi w końcu zrozumieć, że zabrnął w nicość, że stanął przed przepaścią i może nie tylko sam w nią wpaść, ale i pociągnąć za sobą wielu, wielu innych. Gra tak naprawdę toczy się o utrzymanie łacińskiej i chrześcijańskiej cywilizacji. Czyż jednak możemy zwyciężyć okazując słabość? Cofając się co chwilę? Uprawiając kunktatorską politykę? Nie chodzi oczywiście o to, aby każdą sprawę polityczną stawiać na ostrzu noża, ale przy pryncypiach musimy trwać i wytrwać. Aby zaś wytrwać, potrzeba nam ludzi niezłomnych, o wyraźnych obliczach ideowych (cóż za niemodne słowo…). Tych zaś nie za wielu. Szafowanie nimi jest błędem o skutkach dalekosiężnych, o skutkach osłabiających trwanie przy wartościach, przy prawdzie, przy Bogu, przy suwerenności – przy tym wszystkim razem.

Cóż jednak obserwujemy? Wielu naszych politycznych żołnierzy uchyla się od walki; zachowują się tak, jakby żadnej konfrontacji nie było, w tym światopoglądowej. Chowają głowy w piasek. Czyżby po prostu tchórzyli? A może raczej kluczowe stanowiska obsiedli ludzie nie nadający się do walki? Może świetnie by się spełniali poza linią frontu? Tam też brakuje sił. Trafnie podsumowuje to zjawisko pani Marzena Nykiel pisząc: „Skończył się czas fighterów, nastał czas administratorów. W Zjednoczonej Prawicy niepokojąco rośnie pozycja Jarosława Gowina, a Prawo i Sprawiedliwość łagodzi narrację.” Administratorzy żadnej wojny światopoglądowej nie wygrają. Nie zbudują Trójmorza. Nie obronią też suwerenności kraju, choć może poprawią stan kasy, przynajmniej chwilowo.

Osobnicy reprezentujący targowicę, walczący w imieniu zagranicznych interesów (choć swoich oczywiście też!), opluwający naszą wielką tradycję, lekceważący Boga i pogardzający wierzącymi na równi z patriotami – ci walczą zażarcie. Rozumiem, że część z nich walczy o wolność osobistą, bowiem ostateczne zwycięstwo strony polskiej niechybnie doprowadzi wielu z nich do więzienia za przeróżne przestępstwa i malwersacje, wcale nie tylko polityczne. Te przekręty niemal każdego dnia wychodzą na jaw, lecz wciąż w większości pozostają bezkarne.

Preferowani od niedawna w obozie rządzącym administratorzy rozumieją walkę jako bój o stanowiska; to one mają ich nobilitować, nie odwrotnie. Tymczasem jasne jest, że ludzie tacy jak Antoni Macierewicz nadają wysoką rangę każdemu stanowisku, które obejmują. Najwyższy nawet urząd bez właściwego człowieka może stać się nawet elementem pogardy i protestu. Dlatego mam nadzieję, że w jednym pani Marzena się myli, że „skończył się czas fighterów”. Teraz na pewno się skończył, ale głęboko wierzę, iż jest to zjawisko bardzo przejściowe, bardzo chwilowe. Bez wojowników bowiem wojen się nie wygrywa, a zwłaszcza bez generałów obdarzonych mentalnością zwycięzcy, takich jak Antoni Macierewicz, ale przecież nie tylko on.  

Został zapłacony słabnącemu przeciwnikowi ciężki okup. Ale za co?! I po co? Co kupiono? Ile stracono? Mówi się, że zyska się jakichś wyborców z centrum – którego de facto w Polsce nie ma. Nie mówi się natomiast ani słowa o tych wyborcach, których się straci – okazując słabość i idąc na układy z obozem zdrady i malwersacji na niewyobrażalną skalę.

Niektórzy entuzjastycznie powiadają, że po tzw. rekonstrukcji rządu już nawet Juncker wycofuje się z ataku na Polskę. Bardzo błędne rozumowanie. Wycofuje się, bo musi. Kiedy Victor Orban przyrzekł publicznie, że jego kraj, że Węgry zablokują głosowanie przeciwko Polsce, cóż mu pozostało, jak dogadywać się z nami? Jest po porostu pragmatykiem. A ponadto jak się okazuje, przeciwko Polsce nie zamierzały głosować i inne kraje; Bułgarzy powiedzieli to kilka dni temu wprost, a nie wiemy jakie stanowisko za kulisami prezentowali pozostali członkowie UE. Juncker zrobił mały kroczek w bok, bo nie w tył, by poklepać po buzi – jego ulubiony zwyczaj – nowego polskiego premiera, z którym musi się dogadać, nie ma na razie innej rady. Tak samo musiałby dogadać się z panią Beatą Szydło, która w Brukseli dzielnie broniła polskiej niepodległości.

Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy

Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy

Krzysztof Szczerski

Najnowsza książka Krzysztofa Szczerskiego, politologa i polityka, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, a obecnie szefa gabinetu prezydenta.Wychodząc z pierwotnych koncepcji wspólnoty europejskiej, nawiązując do myśli tzw. Ojców Założycieli, autor przestrzega - zgodnie z tym, co mówił w polskim Sejmie św.

 

Darują nam kwoty imigrantów, bo sami od tego odstępują. Ale w kwestiach światopoglądowych na pewno nie ustąpią, bo są to sprawy bardziej fundamentalne niż kasa. Zmora kosmopolitycznych Stanów Zjednoczonych Europy, zmora świata bez Boga, bez wartości, bez respektowania nawet prawa naturalnego wciąż wisi nad narodami, wisi też nad nami. Czy tak koncyliacyjnie nastawiony rząd i pragnąca świętego spokoju ekipa władzy jest w stanie przeciwstawić się nowemu bolszewizmowi? Na pewno nie. A więc „czas fighterów” nie może się skończyć – być może nigdy. Wygląda na to, iż w kwestiach światopoglądowych ścisła ekipa prezydencka może stanąć bardziej zdecydowanie po stronie prawdy, niż nowa ekipa premiera, któremu skądinąd naprawdę życzę jak najlepiej.

Potwierdzam zdanie pani Marzeny Nykiel, że „wyautowanie” Antoniego Macierewicza przez Antoniego Dudę jest paskudną plotką. Co nie oznacza, że w ostrym sporze prezydent – minister stoję po stronie prezydenta. Nie, stoję po stronie ministra, bo uznaję jego argumenty i wiem, że np. Wojsk Obrony Terytorialnej nie stworzy się w mig, pstryknięciem palca i tak samo nie kupi się skomplikowanej, najnowocześniejszej broni jak kilogram cukierków na bazarze. Rozumiem ich jednak obu; to spór dwóch silnych, wojowniczych i ambitnych osobowości; na pewno powinni byli więcej ze sobą rozmawiać, więcej się kontaktować. Ale niepotrzebny zupełnie konflikt ambicji, to zupełnie co innego niż kunktatorskie umizgi w stosunku do targowicy i oddawanie jej pola. Tych spraw nie wolno ze sobą mieszać.

 

Leszek Sosnowski

Artykuł jest obszernym fragmentem tekstu z najbliższego, styczniowego numeru miesięcznika „Wpis”.

Komentarze (4)

  • Podpis:
    E-mail:
  • francopilot

    jest wiele pytań w tej sprawie;w imieniu wielu pytających zadał je P.Stanisław Markowski w swoim przemówieniu na miesięcznicy smoleńskiej w Krakowie

  • zwierzyniecki

    słabnący przeciwnik?a ja zastanawiam się,gdzie znajduje się najsłabszy element dobrej zmiany?

  • francopilot

    za POprzedniej władzy/PO-PSL/ podpisałem 3 projekty obywatelskie-2 dotyczyły ochrony zycia i 3 lub 4 wnioski o referendum;żaden nie został skierowany do dalszego rozpatrywania w komisji sejmowej;odrzucono w tzw.1-szym czytaniu;uważam,że-jako obywatelskie inicjatywy- z wieloma tysiącami podpisów- powinny być rozpatrzone,a nie wrzucone do kosza;poruszano tę kwestię w kampanii wyborczej PiS,deklarując aby wnioski obywatelskie były inaczej traktowane niż np.wniosek jakiejś grupy posłow- i były kierowane do rozpatrzenia w komisji;w omawianym przypadku chyba tak postąpiono-choć wyszło inaczej.....w komisji sejmowej PiS miał większośc-to byłby sprawdzian....a ewentualnie potem i tak Sejm musiałby nad tym głosować....to też byłby sprawdzian....dopiero wtedy ,ostateczny.....

  • Obserwator

    Prawie we wszystkim się z Panem zgadzam Prawie. Co do sprawy że AM że stał za klarownymi wartościami chrześcijańskimi - jak Pan to wytłumaczy że AM głosował za dalszym procedowaniem projektu aborcyjnego ? życie ludzkie jest wartością nadrzędną i nie podlega żadnemu widzi mi się żadnemu światopoglądowi. w takim wypadku mozaraby zebrać 200 tys. podpisów pod obywatelskim proj. światopoglądowym możliwości zabijania osób na literę K. Czy wtedy też AM czy JK poparli by procedowanie takiego projektu ? Bzdura i Kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo. Demokracja nie jest wartością nadrzędną tylko prawo naturalne które pochodzi od BOGA. jeżeli tak nie jest to demokracja staje sie bożkiem i właśnie w Polsce dla niektórych posłów jest bożkiem

  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.