Abp Marek Jędraszewski: Nie da się zbudować Polski nie budując jej na fundamencie Dekalogu, bez idei Chrystusowej!

Metropolita krakowski, abp Marek Jedraszewski.   Fot.: Adam Bujak Metropolita krakowski, abp Marek Jedraszewski. Fot.: Adam Bujak Drodzy siostry i bracia,

Nazwano ich Żołnierze Wyklęci. Wyklął ich tamten okrutny, ateistyczny i komunistyczny system. Najpierw sponiewierał ich imię. Ich, patriotów, patrzących do końca, w sposób niemal straceńczy o wolność ojczyzny, nazwano zdrajcami i agentami imperializmu. Zbezczeszczono ich imię, potem okrutnie zamordowano. Część z nich zginęła w walce, a na koniec odmówiono im prawa do pochówki i grobu. Chciano całkowicie wykluczyć z pamięci narodowej. Zrobiono wszystko, co może zrobić człowiek, wykluczając.

A tymczasem dzisiaj, w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, Pana czasu i historii, czytamy fragment I Listu św. Pawła do Koryntian, gdzie jest nakreślona wyraźna perspektywa eschatologiczna, obejmująca wszystkich ludzi i każdego człowieka: „W Chrystusie wszyscy będą ożywieni. (….) Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć”.

Ten wielki znak Chrystusa, którzy rzeczywiście Panem czasu i historii. Ten wielki znak zapowiadający czasy ostateczne. Ten znak staje się widomy i odczuwalny dzisiaj przez nas. Podczas zaduszek, podczas wymieniania imion i nazwisk naszych bohaterów, podczas tej Mszy św., można by powiedzieć, że to, co się odbywa już po raz kolejny to swoiste zmartwychwstanie. Nie Wyklętych, zmartwychwstanie Niezłomnych. Pozostają i trwają, wbrew wszystkiemu i wszystkim, a było ich wielu. Pozostają w naszej wdzięcznej pamięci. Pozostają w naszym wytrwałym wysiłku, by dotrzeć do ich relikwii. By sprawić im należny pochówek. By mieli groby, oznaczone imieniem i nazwiskiem, a przede wszystkim Chrystusowym krzyżem. Czynimy tak, ponieważ zgodni z tym, co słyszeliśmy dzisiaj w Chrystusowej Ewangelii, będziemy sądzeni z naszej miłości do drugiego człowieka, zwłaszcza do tego biednego, poniżonego, odrzuconego na margines życia społecznego. Oni, wyklęci za życia, niezłomni dla nas, oni byli takimi i ciągle pozostają tymi najmniejszymi, z którymi utożsamił się Jezus Chrystus. I także z naszej miłości do nich będziemy sądzeni. Bo przecież pośród uczynków miłosierdzia jest „zmarłych pogrzebać”, bo przecież do obowiązków córek i synów Kościoła należy modlitwa za zmarłych. A jak o nich nie pamiętać? Jak ich nie przywracać, do panteonu naszych bohaterów narodowych, skoro zostawili nam tak wspaniałe przesłanie. Nam, żyjącym już kilkadziesiąt lat po ich tragicznej śmierci. I zapewne symbolem tego przesłania są listy jakie pisał z celi śmierci, tuż przed wykonaniem wyroku, komendant, prezes IV Komendy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, Łukasz Ciepliński. W grypsach, które się zachowały prawdziwie cudem Pańskim, brzmi testament do syna, do Andrzejka i do nas. Z 20 stycznia 1951 r.: "Andrzejku! Wymodlony, wymarzony i kochany mój synku. Piszę do Ciebie po raz pierwszy i ostatni. W tych dniach bowiem mam być zamordowany. Chciałem być Tobie ojcem i przyjacielem. Bawić się z Tobą i służyć radą i doświadczeniem w kształtowaniu twego umysłu i charakteru. Niestety okrutny los zabiera mnie przedwcześnie a Ciebie zostawia sierotą. Dlatego piszę i płaczę. Ja odchodzę – Ty zostajesz by w czyn wprowadzać idee ojca. – Andrzejku: celami Twego życia to:

a) służba dobru, prawdzie i sprawiedliwości oraz walka ze złem.

 b) dążenie do rozwiązywania bieżących problemów – na zasadach idei Chrystusowej. W tym celu realizować jej w życiu i wprowadzać w czyn.

 c) służba ojczyźnie i narodowi polskiemu.

Tragedia Aleppo

Tragedia Aleppo

Adam Bujak, ks. Waldemar Cisło

Niewyobrażalne i bezmyślne zniszczenie oraz setki tysięcy niewinnych ofiar – ich  symbolem stało się w ostatnim czasie syryjskie Aleppo. Jego mieszkańcy wielokrotnie z żalem mówili, że świat o nich zapomniał. Kto jak kto, ale my – Polacy – dobrze powinniśmy pamiętać i rozumieć owo uczucie opuszczenia i zapomnienia przez wszystkich, czego symbolem stała się zburzona doszczętnie przez Niemców podczas II wojny światowej Warszawa.

 

40 lat później 3 czerwca 1991 roku już do niepodległej Polski przybył z pielgrzymką Jan Paweł II. Odbywał tę pielgrzymkę śladami Dekalogu. Przypominał Polakom te same idee, o których pisał Łukasz Ciepliński do swojego synka - nie da się zbudować Polski nie budując jej na fundamencie Dekalogu, bez idei Chrystusowej. Poszczególne stacje tej papieskiej pielgrzymki były poświęcane omówieniu kolejnych przykazań Dekalogu. W Kielcach 3 czerwca 1991 roku papież odniósł się do spraw życiowych, w najbardziej dosłownym sensie tego słowa – do życia nowych pokoleń Polaków, do życia które się dopiero co rodzi, do życia poczętego, które tak często i tak okrutnie się przerywa. Wtedy w 1951 roku mordowano najbardziej szlachetnych synów naszej ojczyzny. Papież bronił tych, którzy bronić się nie potrafią, bo są całkowicie bezbronni. Ale stał się ich głosem do tego stopnia, że odłożył tekst przygotowanego przemówienia i mówił od siebie i krzyczał. I to, co mówił w 1991 roku na pewno odnosi się do tego pokolenia niezłomnych, ale także do nas, którzy musimy wziąć w pełni odpowiedzialność za los naszego narodu. Papież wołał wtedy: „Nie można tutaj mówić o wolności człowieka, bo to jest wolność, która zniewala. Tak, trzeba wychowania do wolności, trzeba dojrzałej wolności. Tylko na takiej może się opierać społeczeństwo, naród, wszystkie dziedziny jego życia, ale nie można stwarzać fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i znieprawia. (…) «Oto matka moja i moi bracia». Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć”.

Nie wolno dalej – zdajemy sobie z tego doskonale sprawę – niszczyć naszej narodowej pamięci. Trzeba ją intensywnie odbudowywać. W naszych sercach, w naszej modlitwie, w naszych staraniach o niezłomnych, by kolejne pokolenia mogły żyć i być dumne z Polski.

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.