Geje w Bostonie grożą katolikom śmiercią, jeśli nie będą dopuszczeni do obchodów dnia Świętego Patryka.

Dzień Świętego Patryka jest świętem państwowym i kościelnym obchodzonym w Irlandii od XVIII wieku. Fot.: Ardfern/Wikimedia Commons Dzień Świętego Patryka jest świętem państwowym i kościelnym obchodzonym w Irlandii od XVIII wieku. Fot.: Ardfern/Wikimedia Commons Władze miasta wydały milczącą zgodę na takie terroryzowanie organizatorów święta.

 

Aktywiści gejowscy zagrozili wybuchem „przemocy na szeroką skalę, zamieszek, a nawet prawdopodobnymi zgonami”, jeśli nie zostaną dopuszczeni do udziału w Paradzie Świętego Patryka, która odbywa się w najbliższą niedzielę w stolicy amerykańskiego stanu Massachusetts.

Informacje takie podali organizatorzy z Bostonu. Potwierdziła je również miejscowa policja, która podała, że według ich danych, grupy homoseksualne zamierzają zakłócać katolickie uroczystości, jeśli ich przedstawiciele nie będą mogli stanowić części parady.

Choć policja owe ostrzeżenia, zakwalifikowała jako „realne i wiarygodne”, to jednocześnie zastrzegła, że nie gwarantuje bezpieczeństwa całej publiczności zebranej na trasie parady, w tym także dzieci. Organizatorzy podkreślają, że jest to jednoznaczna próba zrzucenia całkowitej odpowiedzialności na nich, jeśli homoseksualiści rzeczywiście wywołają zamieszki.

Postawieni wobec takiej sytuacji organizatorzy musieli ustąpić. Tim Duross, odpowiedzialny za tegoroczną paradę, zezwolił grupie OutVets, czyli weteranów wojennych, którzy równocześnie są homoseksualistami, na wzięcie udziału w pochodzie.

Groźby wybuchu przemocy były już kolejną z rzędu próbą storpedowania tegorocznej parady. Wcześniej wpływowi politycy z regionu poinformowali o wycofaniu swojego poparcia finansowego i politycznego dla obchodów, jeśli nie wezmą w nich udziału geje-weterani. Podobnie uczyniły koncerny handlowe grożąc wycofaniem zainwestowanych środków.

Duross tłumaczył, że te wszystkie groźby nie zrażały go, gdyż czuł wsparcie ze strony Kościoła Katolickiego, m.in. od kardynała Seana O'Malleya, arcybiskupa Bostonu.

Dyktatura gender

Dyktatura gender

Adam Bujak, ks. Dariusz Oko, Benedykt XVI, ks. Waldemar Chrostowski, Krzysztof Feusette

Z obrony skrajnej mniejszości zrodził się atak na olbrzymią większość. Z tolerancji dla odmienności - gloryfikacja dewiacji i wszelkich zaburzeń. Z badań nad wpływem kultury na zachowania człowieka - koncepcja inżynierii biologicznej. Z nowoczesnego wychowania - seksualizacja dzieci i to już od przedszkola. Ze swobody światopoglądowej - obowiązkowa ateizacja. Kompletna swawola przedstawiana jest jako prawdziwa wolność. Tak oto na naszych oczach rodzi się dyktatura ideologii gender.

 

 

Na dwa tygodnie przed paradą porozumienie wydawało się bliskie. Pojawiła się koncepcja, aby grupa weteranów-gejów, poszła w paradzie, jednakże z prośbą, aby nie wywieszała swojej charakterystycznej tęczowej flagi. Od tego momentu do organizatorów zaczęły napływać pogróżki.

Rada miasta po rozmowach z organizatorami oraz po informacjach policji, poinstruowała Duroosa, że jeśli nie zezwoli aktywistom homoseksualnym pójść w paradzie i nie spełni ich warunków, wówczas pochód będzie musiał zostać odwołany.

Jak podkreślają organizatorzy najbardziej zadziwiająca jest postawa policji, która pomimo uznania realności zagrożenia, nie zamierzała w żaden sposób interweniować.

Choć, jak przypominają, nie jest to pierwszy taki przypadek w ich mieście, kiedy to władze i funkcjonariusze przyznają milczącą zgodę na agresywne zachowania wobec społeczności katolickiej. Tak było m.in. w 1990 r, gdy gejowscy aktywiści obrzucili prezerwatywami księży i skakali po samochodach ustawionych wokół Katedry Świętego Krzyża. Czy też w 2005 r., kiedy wywołali oni zamieszki niedaleko kościoła w dzielnicy Tremont; a z kolei w 2012 r. zaatakowali uczestników spotkania Tea Party. Także i wtedy funkcjonariusze nie interweniowali.

Wszystko to oznacza, że Tim Duross i pozostali organizatorzy będą zmuszeni na przeprowadzenie parady na narzuconych im z góry zasadach.

„Kiedyś Boston był nazywany kolebką wolności, dziś to jest po prostu republika bananowa,” podsumowują organizatorzy pochodu.

Dziś z tej legendarnej wolności niewiele pozostało, bo okazuje się, że nie można przeprowadzić żadnej inicjatywy, nie ulegając jednocześnie żądaniom agresywnych, wulgarnych i bezczelnych grup dewiantów.

 

Źródło: LifeSiteNews.com, łs

Komentarze (5)

  • Podpis:
    E-mail:
  • serge

    Jedynym sposobem może okazać się powrót do penalizacji homoseksualizmu

  • edek

    rządzą geje-weterani wojenni .. czyżby na tych wojnach nie stracili jaj ? to jakaś paranoja ,żeby dewianci zastraszali wszystkich innych ludzi w tym władze , które się przestraszyły ... wygląda na to ,że homoseksualni są w większości a wszystko wzięło się z obrony maleńkiej mniejszości ... dlaczego ludzie tak chętnie i wręcz ślepo dążą do zagłady swojego gatunku ?

  • Thorper

    Albo wysłać na ich spotkanie paradę muzułmanów - ciekawe by były efekty.

  • Renata

    Trzeba było tych gejów wywalić na zbity pysk, a nie z nimi paktować.

  • Ares

    Błąd ze ulegli, wielki błąd

  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.