Austria: Młody żołnierz zmarł podczas marszu w morderczym upale.

Austriacki żołnierz podczas ćwiczeń w terenie.   Fot.:7th Army Joint Multinational Training Command/2.0/Wikimedia Commons Austriacki żołnierz podczas ćwiczeń w terenie. Fot.:7th Army Joint Multinational Training Command/2.0/Wikimedia Commons 19-letni rekrut zmarł po marszu w upale sięgającym 36 stopni na skali Celsjusza. Do tragedii doszło w północno-wschodniej części Austrii, w garnizonie Horn. Młody mężczyzna nie był zawodowym żołnierzem, lecz po ukończeniu szkoły średniej odbywał 6-miesięczną służbę wojskową, która w Austrii dla mężczyzn jest obowiązkowa.

W tym przypadku rekruci w ramach ćwiczeń mieli do przejścia marsz o długości 8 kilometrów. Odpowiedzialni za szkolenie młodych mężczyzn tłumaczą, że tempo marszu nie było zbyt intensywne, ponadto zwracano uwagę na częste przerwy oraz nawodnienie przyszłych żołnierzy. Każdy z rekrutów oprócz swojej butelki z wodą, otrzymał dodatkowe półtora litra wody mineralnej oraz owoce. Według relacji, także postoje przewidziane były tak, aby młodzieńcy mogli zaopatrzyć się w świeżą wodę. Sama trasa nie prowadziła wyłącznie przez otwartą przestrzeń, ale również przez las, gdzie upał nie był tak dotkliwy, bo można było się schronić w cieniu. Ponadto pozwolono rekrutom na marsz w samych podkoszulkach.

Mimo wszystko wysiłek dla młodego mężczyzny okazał się zbyt duży. Początkowo podejrzewano, iż bezpośrednią przyczyną śmierci żołnierza nie był upał, a infekcja bakteryjna organizmu. Podobno w czasie marszu, dziewiętnastolatek, który uchodził za osobę wysportowaną i silną, poczuł zawroty głowy. Wcześniej na nic się nie skarżył i nic nie wskazywało na pogarszający się stan zdrowia. W czasie przerwy do młodzieńca wezwano karetkę, jednak mimo podjęcia akcji ratunkowej, rekrut zmarł w szpitalu.

Dlatego pierwszym podejrzeniem lekarzy była infekcja bakteryjna. Zarządzono nawet, aby pozostali rekruci (170 osób) oraz personel jednostki na wszelki wypadek otrzymali antybiotyk.

Po śmierci młodzieńca prokuratura z Krems zarządziła przeprowadzenie sekcji zwłok. Na podstawie pozyskanych w ten sposób informacji wyszło na jaw, że bezpośrednią przyczyną śmierci było jednak przegrzanie organizmu, które doprowadziło do zatrzymania akcji serca. Po domniemanych bakteriach nie było żadnego śladu.

Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy

Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy

Krzysztof Szczerski

Najnowsza książka Krzysztofa Szczerskiego, politologa i polityka, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, a obecnie szefa gabinetu prezydenta.Wychodząc z pierwotnych koncepcji wspólnoty europejskiej, nawiązując do myśli tzw. Ojców Założycieli, autor przestrzega - zgodnie z tym, co mówił w polskim Sejmie św.

 

Minister obrony narodowej Austrii Hans-Peter Doskozil zapowiedział, że armia zrobi wszystko, co w jej mocy, aby w sposób przejrzysty i ostateczny wyjaśnić przyczynę i okoliczności śmierci młodego rekruta. Pod lupę ma być wzięty sposób szkolenia oraz wszelkie niedociągnięcia i zaniedbania, które mogły wpłynąć na stan zdrowia mężczyzny.

Generał broni Franz Reißner, dowódca wojsk lądowych, poinformował natomiast, że tempo marszu było umiarkowane, odzież w którą byli ubrani rekruci była dostosowana do panujących warunków, natomiast bagaż jaki rekruci dźwigali na plecach był nie cięższy niż 30 kilogramów. Generał podkreślił również, że młodzieniec otrzymał natychmiastową i najlepszą opiekę. Przełożeni nie zwlekali z podjęciem kroków ratunkowych wobec rekruta, który źle się poczuł.

Całkiem inne informacje docierają jednak od ojca jednego z przyjaciół zmarłego rekruta. Podaje on, że podczas ćwiczeń dzień wcześniej „ponad 20 mężczyzn” straciło przytomność, a rekrutów „straszono i męczono” od dnia ich przybycia. Warto dodać, że zmarły dopiero od miesiąca był w wojsku, gdyż dołączył do swojej jednostki w połowie lipca br.

To nie pierwszy błąd austriackiego wojska, za który inni musieli zapłacić życiem. W styczniu 2009 roku armia przeprowadziła ćwiczenia korzystając z granatów dymnych. Uczyniła to jednak tuż koło autostrady A22, gdzie nagła mgła doprowadziła do karambolu z ofiarą śmiertelną.

Osiem lat później wojsko nie miała skrupułów, aby zarządzić marsz w morderczym upale. Równocześnie w Wiedniu zakazano wyjeżdżać dorożkom do miasta, aby przewozić turystów. Powód? Powyżej 35 stopni upał jest zbyt duży i należy oszczędzać zdrowie i życie koni.

Dzisiaj prokuratura w Kremsie wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

 

 

Źródło: Die Presse, GMX, kf

 

Komentarze (1)

  • Podpis:
    E-mail:
  • gorzki

    8 kilometrów z postojami?? He, he, zapraszam do Kołobrzegu, 1985, Czerwone Koszary, to były wymarsze...

  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.