Meksyk: Krwawa wojna gangów narkotykowych zbiera żniwo.

Do walki z gangami narkotykowymi rząd Meksyku używa wojska.    Fot.: Diego Fernández/Wikimedia Commons Do walki z gangami narkotykowymi rząd Meksyku używa wojska. Fot.: Diego Fernández/Wikimedia Commons Wojna między meksykańskimi gangami handlarzy narkotyków nieustannie zbiera krwawe żniwo. Policja donosi, że liczba morderstw popełnionych w czerwcu osiągnęła rekordowy poziom. Podobnej ilości zabójstw nie odnotowano w żadnym innym miesiącu w ciągu dwóch dekad, odkąd rząd Meksyku rozpoczął publikowanie danych dotyczących przestępczości.

Oficjalne statystyki rządowe wskazują, że w czerwcu prokuratorzy wszczęli 2 234 śledztw dotyczących zabójstw. W porównaniu do czerwca poprzedniego roku odnotowano ich wzrost o 40%. Jeszcze gorzej wypada porównanie z analogicznym okresem w roku 2015, w stosunku do którego odnotowano wzrost aż o 80%.

Wzrastający popyt na heroinę w Stanach Zjednoczonych oraz krwawe rozgrywki o objęcie władzy nad jednym z najpotężniejszych karteli w Meksyku wprowadziły kraj w spiralę nieustającego rozlewu krwi, przez niektórych porównywanego do wojny domowej. W przeciągu pierwszego półrocza 2017 roku wszczęto łącznie 12 155 postępowań w związku z zabójstwami, co czyni je najbardziej krwawym w historii biorąc pod uwagę prowadzone statystyki.

Co grosza przemoc skupiająca się dotychczas w kilku meksykańskich stanach zdaje się rozlewać na kolejne regiony. Obecnie 27 z 32 stanów sygnalizuje wzrost w zakresie liczby popełnionych morderstw w porównaniu z poprzednim rokiem. Nawet w regionach słynących dotychczas ze spokojnej atmosfery, popularnych wśród turystów, dochodzi do gangsterskich porachunków.

Banksterzy. Kulisy globalnej zmowy

Banksterzy. Kulisy globalnej zmowy

Janusz Szewczak

Niezłomny wojownik o polski Skarb Narodowy, o dynamiczny rozwój gospodarczy Polski oraz uczciwe zasady funkcjonowania banków, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej z ramienia PiS, a zarazem wybitny publicysta ekonomiczny - Janusz Szewczak - napisał książkę, która wstrząśnie wieloma Czytelnikami. Nie zdajemy sobie bowiem sprawy, jak niewielu ludzi trzyma świat w garści, jak niewyobrażalnych spekulacji dopuszczają się międzynarodowe korporacje.

 

Eksplozja przemocy jest przez niektórych wiązana z aresztowaniem oraz ekstradycją byłego barona narkotykowego, Joaquina „El Chapo” Guzmana, który oczekuje na proces w Stanach Zjednoczonych. Postawiono mu zarzuty związane głównie z handlem narkotykami oraz zlecaniem zabójstw. Po zatrzymaniu Guzmana w Meksyku rozgorzały walki karteli narkotykowych.

W związku z falą przemocy pojawia się sporo krytycznych głosów odnośnie prowadzonej przez rząd wojny ze światem handlarzy narkotyków, której głównymi założeniami jest wyłapywanie przywódców największych organizacji przestępczych oraz użycie do walki wojska. Autorem tej taktyki jest obecny prezydent Meksyku, Enrique Pena. Oficjele rządowi wskazują jednak, że część winy leży po stronie USA, wskutek braku aktywności sąsiada w zakresie zmniejszania popytu na narkotyki. Uważa się, że w ostatnich latach Meksyk prześcignął Kolumbię i stał się największym dostawcą heroiny na tereny Stanów Zjednoczonych. „Handel i przemyt narkotyków to wspólny problem który może zostać rozwiązany tylko poprzez uderzenie w rdzeń problemu”, napisało Ministerstwo Spraw Zagranicznych Meksyku po tym, jak prezydent Trump odniósł się do zalewającej kraj fali przemocy na jednym z portali społecznościowych.

Część obserwatorów za zaistniałą sytuację obwinia przeprowadzaną w kraju reformę systemu sprawiedliwości, zgodnie z którą oskarżeni będą posiadali więcej praw. Według nowego prawa osoby złapane z nielegalnie posiadaną bronią nie będą automatycznie wysyłane do więzienia przed procesem. Analityk ds. bezpieczeństwa, Alejandro Hope, podkreśla także strukturalny problem wymiaru sprawiedliwości Meksyku: bezkarność. Tylko jedno na pięć postępowań w sprawie zabójstw kończy się aresztem, w niewielu przypadkach proces zakończony jest sukcesem z punktu widzenia prokuratora. Jak tłumaczy Alejandro, w Meksyku łatwo jest kogoś zabić i nie ponieść za to konsekwencji.

 

Źródło: Latimes, kś

Komentarze (0)

  • Podpis:
    E-mail:
  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.