Abp Marek Jędraszewski: Krew i cierpienie Powstańców domagają się naszej pamięci miłości do Ojczyzny.

Abp Marek Jędraszewski wygłasza homilię.      Fot.: A.Bujak. Abp Marek Jędraszewski wygłasza homilię z okazji 73 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Fot.: A.Bujak. Homilia abpa Marka Jędraszewskiego wygłoszona 1 sierpnia 2017 roku w Katedrze Wawelskiej:

Przypadające na dzisiejszy dzień czytania mszalne, drodzy siostry i bracia, mówią o początku i końcu. Mówią najpierw o początku narodu wybranego, początku, którego źródłem jest sam Bóg. To on wyprowadził naród izraelski z Egiptu – domu niewoli. Zaczął go prowadzić do ziemi obiecanej. I ziemi wolności. To On kazał wznieść namiot spotkania – spotkania człowieka z Bogiem. Bo każdy z Izraelitów przebywający u stóp góry Synaj mógł do tego namiotu wstąpić, a  zwłaszcza Mojżesz, który tam rozmawiał z Bogiem jak z przyjacielem - twarzą w twarz.

To On też – Bóg, nadał temuż ludowi fundamentalne prawo, w postaci Dekalogu, które cementowało jedność Izraelitów, mających ciągle w sobie ducha ludzi zniewolonych, bo tak oni żyli i taka była ich mentalność w Egipcie.

To On – Bóg, na koniec dał jeden podstawowy warunek, dzięki któremu lud izraelski będzie mógł cieszyć się pokojem i pomyślnością. Tym warunkiem była wierność, wierność Bogu, wierność Jego prawu. Tak tworzył się, ciągle dzięki Bożej inicjatywie – Boży lud. I to jest przesłanie pierwszego dzisiejszego czytania.

Natomiast mowa Chrystusa – fragment czytanej przed chwilą Ewangelii Mateuszowej, mówi o końcu, końcu każdego człowieka, który będzie musiał stanąć wobec Najwyższego i zdać rachunek ze swego życia. To wtedy okaże się, czy ktoś był prawdziwie synem Królestwa czy też należał do tych, którzy urzeczywistniali moc zła. Właśnie wtedy, kiedy się pamięta o źródłach i o przeszłości, można pojąć kim się jest dzisiaj. A wybiegając ku temu co będzie, tym bardziej rozumie się brzemię chwili obecnej.

Tak tworzy się to, co stało się tytułem ostatniej książki św. Jana Pawła II Wielkiego - „Pamięć i tożsamość”. Odnosi się to do każdej i każdego z nas.

Ale odnosi się to także do tej szczególnej wspólnoty z której wyrastamy, jako Polacy. Wspólnoty naszego polskiego narodu, który począł się według niezmierzonych wyroków Bożej Opatrzności, właśnie wtedy, kiedy na nasze ziemie zawitał Chrystusowy Krzyż. Kiedy w 966 roku Mieszko I przyjął Chrzest, otworzył się na zbawczą Chrystusową Ewangelię i wraz z tym momentem narodził się polski naród, a wraz z nim polskie państwo. Nie bez powodu wybitni humaniści europejscy tacy jak Filip Buonaccorsi, zwany Kallimachem, Sebastian Brant, Niccolò Machiavelli czy Erazm z Rotterdamu, nazywali Polskę Antemurale Christianitatis – Przedmurzem Chrześcijaństwa. Taki był nasz los, takie nasze zadanie wobec Europy. Ale także wynikająca właśnie z tej szczególnej roli Polski – jej sława.

Mówimy o tym, drogie siostry i bracia, dzisiaj, zdając sobie sprawę z tego, co stało się najpierw 23 sierpnia 1939 roku, kiedy został podpisany układ Ribbentrop – Mołotow, kiedy Polska stała się Antemurale Christianitatis, zarówno ze wschodu jak i z zachodu. Sama jedna wobec ogromnej potęgi dwóch systemów totalitarnych – jednego ateistycznego, bolszewickiego a drugiego neopogańskiego hitlerowskiego, nazistowskiego. I konsekwencje tamtego układu wypisane w dwóch jakże tragicznych dla nas datach, 1 września, a potem 17 września 1939 roku, i na koniec ten dzień 1 sierpnia 1944 roku, który wspominamy dzisiaj w sposób szczególny.

Uległość czy niepodległość

Uległość czy niepodległość

Andrzej Nowak

Zbiór głębokich refleksji prof. Andrzeja Nowaka nad losem naszego narodu. Cieszący się ogromną popularnością i szacunkiem pisarz, wybitny patriota i uczony, wypowiada się o sensie walki Polaków o niepodległość – zarówno dawniej, jak i teraz. Wyjaśnia znaczenie i uwarunkowania powstań, poczynając od konfederacji barskiej, zasadność wojny z bolszewikami, września 1939, zrywu i czynu solidarnościowego z końca XX stulecia.

 

W ten dzień Polska jest niejako zredukowana do Warszawy, do tej samotnej wyspy, która chciała powiedzieć zdecydowane NIE, wobec opresji hitlerowskiej z jednej strony, jak i tej nadciągającej ze wschodu z drugiej. I godzina W, która wzbudziła w mieszkańcach Warszawy tak wiele nadziei, tak niezmierny entuzjazm, tak trudne do wyobrażenia dzisiaj wzruszenie, kiedy na gmachach wielu budynków powiewały po latach biało-czerwone flagi, a potem to zmaganie i te nadzieje, że przyjdzie pomoc, że będziemy gospodarzami w swojej stolicy, a poprzez to, że będziemy gospodarzami naszej Ojczyzny w dalszych zmaganiach o wolność Polski i wolność Europy.

Jest rzeczą znamienną, że wieczorem tego samego dnia, 1 sierpnia 1944 roku, Heinrich Himmler powiedział do Adolfa Hitlera: „Uważam za szczęśliwe zrządzenie losu, że Polacy to czynią, za pięć, sześć tygodni opuścimy te obszary, wtedy jednak zniszczona będzie Warszawa, stolica i serce tego 16  i 17 milionowego narodu, który od 700 lat blokuje wschód, a od bitwy pod Grunwaldem stale zagradza nam drogę w tym kierunku. Warszawa zostanie zniszczona wraz z jej inteligencją, w konsekwencji problem polski przestanie być wielkim problemem dla naszych dzieci, dla dalszych potomków, nawet już dla nas.”

Tak sobie wyobrażali, że na gruzach Warszawy, będzie otwarta przestrzeń na wschód, dla hitlerowskich, niemieckich wojsk. A tymczasem jedna z głównych arterii wschód-zachód, na Alejach Jerozolimskich, stanęła w poprzek tym zamiarom. Mówił o tym kilka tygodni temu prezydent Stanów Zjednoczonych przypominając dzieje tej barykady, której Polacy nie oddali Niemcom, mimo że stała się przedmiotem ciągłych ataków z ziemi i powietrza.

Jeśli nawet powstanie po 63 dniach upadło, to do końca trwała ta reduta pozwalająca na łączność na osi północ-południe, między północnym Śródmieściem a południowym. Stanęła w poprzek tej linii, która miała być newralgicznym momentem, poprzez który Niemcy będą mieć bezpośredni kontakt z Rosjanami. Brnęła do końca heroicznie i zwycięsko. Ale stało się przy tym coś, co zostało się także symbolem tragedii Powstania Warszawskiego. Oto jeden z jego żołnierzy, Józef „Ziutek” Szczepański, autor wspaniałego wiersza, który stał się hymnem powstańców,  widząc zbliżającą się tragedię i obojętność, zwłaszcza wojsk radzieckich, stających już na Pradze i z obojętnością patrzących na dymy płonącej Warszawy, pisze wiersz „Czerwona zaraza”, chcąc aby tą newralgiczną linią wschód-zachód, alejami Jerozolimskimi, przyszła do nas Armia Czerwona. Pisał swój wiersz 29 sierpnia, kiedy już wiedział, tak jak wielu, jak większość, że powstanie jest klęską i na pewno przegramy. I pisał pełen bólu:

„Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.

(...)

Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
i jak bezsilnie zaciskamy ręce
pomocy prosząc, podstępny oprawco.

(...)

Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli 
nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

(...)

Czekamy ciebie - ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

Nic nam nie robisz - masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić...
śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska - zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły.”

Ty masz zwyciężać! Opowieść o abp. Marku Jędraszewskim

Ty masz zwyciężać! Opowieść o abp. Marku Jędraszewskim

Adam Bujak, Jolanta Sosnowska

Tuż przed obroną pracy doktorskiej przez ks. Marka Jędraszewskiego, 20 grudnia 1979 r., Papieskie Kolegium Polskie w Rzymie odwiedził Ojciec Święty Jan Paweł II. Podszedł wtedy do młodego kapłana z Poznania, którego już wcześniej poznał i polubił, i zapytał: „No, co tam, Marek? Jak tam z tym twoim Levinasem?” – ten bowiem litewski myśliciel był przedmiotem badań przyszłego profesora i arcybiskupa metropolity.


Pisał to 29 sierpnia, 1 września został ciężko ranny, został następnie przeniesiony kanałami przez swoich kolegów do Śródmieścia i tam zmarł  10 września w ostatnim skrawku niepodległej Warszawy. Niepodległej Polski. Właśnie dzięki temu, że jego koledzy nie ulegli, nie poddali się, lecz trawli. Na przekór wszystkim i wszystkiego.

Kiedy dzisiaj wspominamy tamte bohaterskie, tragiczne dni, chcemy na to spojrzeć jeszcze bardziej niejako z wysoka, bo Polski nie zrozumie się patrząc na nią tylko jako kraj między wschodem a zachodem.

Polskę zrozumie się, jej tożsamość i prawdę o niej, właśnie wtedy, gdy powstanie druga oś, niezwykle ważna, istniejąca zresztą od samego początku, od czasów Mieszka, który Polskę oddawał w opiekę Ojcu Świętemu. Jest to oś północ – południe, ku Italii, ku Rzymowi, ku Bogu.

I dlatego tak ważne są te słowa przypominane od kilku tygodni z taką mocą, „My chcemy Boga!”. To dzięki Niemu rozumiemy siebie, bo w Bogu jedynie odnajdujemy naszą polską, narodową tożsamość, bo w Nim znajdujemy nadzieje, mimo czasów trudnych, i wyzwań współczesnego dnia, które są niemałe.

Ta krew i to cierpienie Powstańców sprzed 73 lat, te niezliczone ofiary ludności cywilnej, zwłaszcza na Woli warszawskiej, domagają się nie tylko pamięci, one domagają się naszej miłości Ojczyzny dzisiaj i naszej odpowiedzialności za nią ponad wszelkimi możliwymi podziałami. Tak jak wtedy ludność Warszawy potrafiła się zjednoczyć, wierząc, ze w stolicy bije serce Polski, tak dzisiaj świadomi tych ogromnych ofiar poniesionych wtedy za Polskę, musimy się tym bardziej modlić o jej dzisiaj i o jej jutro, wiedząc, że nasza nadzieja ostateczna jest w Bogu i że nic nie straciło na aktualności przekonanie, że Polska jest „Przedmurzem Chrześcijaństwa.”

Niezależnie od tego, czy to Przedmurze byłoby po stronie wschodnie czy zachodniej. Bo jeżeli obronimy ten rdzeń, te pamięć o tym, kim jesteśmy dzięki Bogu, to będziemy trwać z nadzieją patrząc w przyszłość i nie tracąc nic z pamięci o naszych bohaterach.                                

Komentarze (1)

  • Podpis:
    E-mail:
  • J. Chalecki

    Przepiękne, prawdziwe, budujące, godne i bardzo mądre powiedzenie prawdy, która jest wyjaśnieniem naszych, polskich postaw i wyborów nie tylko z 01.08.1944 r.

  • Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Wpisy są moderowane przed dodaniem.

Zamknij X W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.